rp.pl zaloguj przez facebook zaloguj się załóż konto
Cała naprzód Cała naprzód

Spisane będą czyny i rozmowy

Opublikowane 20 stycznia 2012 14:36, napisane przez kfeu
Umieść na Wykopie Umieść na Facebooku 56 124
Radek Pasterski , Fotorzepa


Krzysztof Feusette


Rzecznik rządu w ostatnim geście rozpaczy próbuje przekonać Polaków, że „nie chodzi o to, by przeciwstawiać sobie obie ekspertyzy”: komisji Millera (głos Błasika w kokpicie) i krakowskich biegłych (to nie Błasika głos). Problem w tym, że dokumentów spisanych i podstemplowanych nie sposób nagiąć do potrzeb rządu. Tych ekspertyz nie trzeba przeciwstawiać, one po prostu się wykluczają. A dlaczego? Zdaniem Pawła Grasia chodzi o to, że „wraz z postępem technicznym” dowiadujemy się nowych rzeczy.


Czy jest w Polsce jeszcze ktoś, kto takie wystąpienia partii rządzącej traktuje poważnie? Oczywiście – nazywa się Tusk, Donald Tusk i właśnie „po zasięgnięciu opinii ekspertów” (tych z komisji Millera) zdecydował, że nowej, nieskompromitowanej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej nie budiet, izwinitie, nie będzie. A jednak, mimo tego, że na naszych oczach wciąż rośnie wysypisko smoleńskich kłamstw rzucanych przed wieprze tylko (a może nie?) dlatego, że na najwyższych szczeblach władzy uznano, iż jakiekolwiek obarczanie przyjaciół Moskali winą za katastrofę oznaczać będzie spadek poparcia Platformy, a może i wzrost poparcia PiS, wciąż pielęgnuję w sobie wiarę, że prawda ujdzie cało. Jaka by nie była. Bo na kłamstwie buduje się wyłącznie reżimy.

Może się więc Janusz Palikot ze swoją cudaczną drużyną choćby i rozebrać do naga, a potem biegać dookoła Sejmu z gołą prawdą o własnym charakterze. Może wypalić nie jednego, a całą paczkę skrętów z marihuaną, a potem u Moniki Olejnik opowiadać, co widział, co słyszał, i czy było zajefajnie czy odjazdowo. Może już dziś ze sztabem ludzi od śmierdzącej roboty główkować i tłuc tym, co ma na szyi, w ścianę, by wymyślić kolejne sposoby „przykrycia” hańby i całkowitej indolencji rządu Platformy Obywatelskiej przy prowadzeniu śledztwa smoleńskiego. To se ne vrati, pane Palikotu, to se ne vrati. Przypomnieć tu zresztą trzeba, że to właśnie właściciel świńskiego ryja przekonywał, iż według jego informacji „wszyscy na pokładzie tupolewa byli pijani”. Dziś – zapewne z dobrego serca – swoją akcją „Zapalę trawkę w Sejmie” wyciąga rękę do rządu Donalda Tuska, by pomóc mu wydostać się z postsmoleńskiego bagienka kompromitacji. Palikota wspiera swym gwałtownym oburzeniem, a jakże, nagle zatroskana o zdrowie Polaków marszałek Ewa Kopacz. Wspierają media te, co zwykle, wiadomo, wszystkie kłamstwa na pokład.


I tak słyszymy np. w serwisach informacyjnych, że „nie ma dowodu, iż generał Błasik był w kokpicie, ale nie ma też dowodu na to, że go tam nie było”. Fajne, prawda? Choć nawet w „urbanowych” uszach najbardziej oddanych salonom dziennikarzy nie brzmi to chyba dobrze, skoro natychmiast pojawia się nowa śpiewka – ciało Błasika znaleziono „w okolicach kokpitu”, więc musiał w tymże kokpicie siedzieć, stać lub chociaż żłopać z gwinta wino za 3 złote. Niestety – dla smoleńskiej sekty ( jak trafnie nazwał w salonie24 środowisko fałszujące prawdę o katastrofie jeden z najlepszych polskich blogerów – Rybitzky), kłamstwo wciąż ma krótkie nóżki i choćby te nóżki wszyscy ludzie premiera i prezydenta, w Polsce i w Rosji, ciągnęli wołami, prawda prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw. Oczywiście, można – jak premier – udawać, że Tomasz Arabski i jego żenująco-skandaliczna postawa wobec śp. prezydenta Kaczyńskiego nie miała tu nic do rzeczy, można go nawet – jak premier – awansować. Można – jak prezydent – być głuchym na dziesiątki rzetelnie udokumentowanych publikacji mówiących o rażących zaniedbaniach Biura Ochrony Rządu, można nawet – jak prezydent – szefa tegoż BOR-u odznaczać i doceniać. Można opowiadać głodne kawałki – jak minister Sikorski – o tym, że wkrótce odzyskamy wrak, a gdy go nie odzyskujemy, twierdzić – jak Sikorski – że „wrak już nie jest dowodem”. Można wreszcie – jak „Gazeta Wyborcza” – przykuć się kajdanami manipulacji do kaloryfera z napisem „Błasik winny” i trwać tam, aż nie przyjadą lekarze. Ale kłamstwa smoleńskiego się jednak w prawdę nie zmieni.


Nie ukryje się, że tysiące pustych słów o wielkim zaufaniu do Rosjan, o wielkiej naszej z nimi przyjaźni, to jedynie medialne balony rzucane przed lemingi. Bo od początku ci właśnie Rosjanie nie potrafili nam zaprezentować choćby taśmy z zapisem wydarzeń 10 kwietnia. Czemu? Magnetowid... się zepsuł. Starania naszej dyplomacji (a raczej tego, co z niej zostało) o jakąkolwiek pomoc ze strony rosyjskiej przy wyjaśnieniu przyczyny tragedii to pasmo polskiego wstydu. Co gorsza, kilka lat permanentnej indoktrynacji sprawiło, że część Polaków naprawdę uwierzyła w choćby i najbardziej absurdalne przyczyny katastrofy – że piloci lądowali na rozkaz prezydenta, że ten z kolei otrzymał taki rozkaz od swojego brata, że skoro w czasie lotu do Gruzji Lech Kaczyński chciał wylądować bliżej dramatycznych wydarzeń, by być szybciej w ich centrum, to i tu, nad Smoleńskiem kazał lądować niezależnie od warunków. Że piloci – jak chcą ich koledzy zapraszani do studia TVN24 – byli samobójcami, i kiedy mówili, że nie chcą lądować, to chcieli. I że nazywali się „debeściakami”. I że Błasika bali się bardziej niż śmierci.

Nad pilotami TVN24 warto by się zresztą pochylić nieco dłużej, gdyby nie fakt, że nic nie wytwarza tak brzydkiego zapachu jak ludzie, którym parcie na szkło i poklepywanki w gabinetach odbierają przyzwoitość wobec zmarłych kolegów. Po stokroć wolałbym i dziś lecieć samolotem pilotowanym przez śp. Arkadiusza Protasiuka niż któregoś z tych kilku, pożal się Boże, oblatywaczy smoleńskiego kłamstwa.


Lista hańby jest zatrważająco długa, bo nie ma tu mowy o jakichś pomyłkach, niedopatrzeniach, kontrowersjach czy wątpliwościach. Od dnia katastrofy trwa festiwal obrażania tych, którzy dążą do prawdy o Smoleńsku i wynoszenia na piedestał tych, którzy mocniej obryzgają pamięć ofiar. Pomnika na Krakowskim Przedmieściu nie ma. Znicze sprzątano, zanim wygasły. Dwieście tysięcy osób, które w kilkunastogodzinnej kolejce czekały, by pożegnać parę prezydencką, budziło lęk publicystów i współpracowników prorządowych mediów. Słowo „naród” do dziś wywołuje ich strach. Andrzej Wajda, by ten naturalny zryw współczucia zdeprecjonować, rzucał wychwalane przez „Wyborczą” hasło, by palić znicze na grobach sowieckich żołnierzy. Lista hańby jest długa i wiele na ten temat powstanie książek, filmów dokumentalnych, może kiedyś i fabularnych.


A wszystko zaczęło się od słów Palikota, że to, co zostanie uczynione ze śledztwem smoleńskim, będzie decydowało o kształcie polskiej polityki przez najbliższe pięć lat. Pierwszy i zapewne ostatni raz zgadzam się z Palikotem, choć zakończenie tej historii będzie chyba jednak inne niż mu się marzyło. Nie minęły dwa lata, a już wielka wieża kontroli prawdy o locie chwieje się w posadach. Rozsadzają ją korzenie, które wolna Polska zdążyła zapuścić w świadomości Polaków i w tych nielicznych instytucjach, którym udało się obronić przed tefałszenizacją życia publicznego.

Źródło wsieci.rp.pl
polecane przez Redakcję

Komentarze Sortuj od najnowszych od najstarszych

  • Brawo, dziękuję za wspaniały artykuł! Pozdrawiam, MS
    03 lutego 2012 15:12 Maciek, Warszawa
  • Jeżeli zmarnujemy teraz kolejną sytuację jaką daje nam los (albo jak kto woli) lub Bóg to niech to wszystko trafi szlag. Wygra znowu ta Targowica i będzie dalej udawała, że nie wie o co chodzi.
    01 lutego 2012 10:44 Marek
  • Panie Redaktorze,serdeczne dzieki za piekny,smutny tekst.Moi nowozelandzcy znajomi od poczatku nie rozumieli indolencji polskiego rzadu,a ja-reakcji rodakow.Czy trzeba mieszkac na drugiej polkuli,zeby widziec manipulacje mediow?Jednak wierze,ze "narod nasz jak lawa"
    31 stycznia 2012 09:37 tenia
  • Nie zapomnimy kto i co na temat Smoleńska mówił, oj nie zapomnimy..... Za dziesięcć lat bede pamiętał te twarze pań i panów z tvn którzy wbijali kłamstwo ludziom do głowy, marny ich los....
    27 stycznia 2012 20:26 Mati
  • Panie redaktorze - serdecznie dziękuję za mądre słowa. Czujemy w moim domu dokładnie to samo. Duża częśc naszego społeczeństwa niesamowicie się zeświniła - przed i po 10 kwetnia. Coraz trudniej będzie im z tym żyć - mimo pomocy totalnie ześwinionych mediów i dziennikarzy.
    24 stycznia 2012 12:03 Piotruś Pan
  • Panie Krzysztofie, bardzo dziekuje za każdy Pański felieton. Dzięki Bogu są jeszcze rzetelni dziennikarze, felietoniści jak Pan, jak Ziemkiewicz, Wildstein, Gociek, Gursztyn, Semka, Lisicki. I tak trzymać PRAWDA musi kiedyś ostatecznie zwyciężyć nad kłamstwem.
    24 stycznia 2012 06:52 Kajetano
  • No i właśnie dlatego nie chcieli Pana w RP. Mainstream nie lubi ludzi myślących, są niewygodni. Brzmi znajomo, prawda? Pozdrawiam.
    24 stycznia 2012 02:52 tola
  • Dziękuje Panie Krzysztofie za słowa prawdy!
    23 stycznia 2012 21:33 katarski inwestor
  • Jesteście nieliczną instancją obiektywną, która stara się dojść do prawdy... co Państwo na to, że w mediach jakoś nikt nie mówi o Panu Turowskim który był odpowiedzialny za wizytę Smoleńską dlaczego akurat on szpieg i agent w Watykanie... jest pracownikiem ambasady w Moskwie czy to nie jest dziwne, dlaczego TU 154 był remontoawny w Rosji ??????? czy wierzycie w to, że Putin zapomniał Prezydentowi Kaczyńskiemu powstrzymanie jego wojsk na Gruzję ??? napewno nie on...I kto właściwie rozpoznał głos Generała Błasika dlaczego media go nie pokażą... wydaje im się że 40 milionowy naród można ogłupiać w nieskończonośc i pokazywać sondaż poparcia 45% dla PO za ich nieudolnośc i Palikota który daje przykład młodzieży jaranie świństwa... najlepiej naród otumanić mediami prorządowymi i skrętem Palikota a na deser u Pani Olejnik Niesiołoskiego zobaczyć i pseudo fachowców lotników, którzy miesiąc po katastrofie książki pisali... a to dobre...
    23 stycznia 2012 15:47 Maniek
  • Ofiary tej katastrofy upomną się o prawdę wcześniej czy póżniej. Niech nikt nie myśli, że bezkarnie można zrobić wsystko byle by go za rękę nie złapali.
    23 stycznia 2012 09:58 człowiek
  • Panie Krzysztofie to jeden z najbardziej poruszajacych tekstow jakie czytałam. Ma Pan odwage i umiejetnosci aby w tym bagnie relatywizmu jaki wyznaje nasze społeczenstwo nawet sie nie zamoczyc. Tam gdzie Pan stoi jest suchy lad dla polskiego narodu. Popieram rowniez to napisał know-one z 00.52 czas ma znaczenie bo chodzi nie tylko o moralne ale przede wszystkim faktyczne zwyciestwo prawdy. Pytanie jak to zrobic skutecznie bo na razie beneficjenci przejecia władzy po Smolensku trzymaja sie mocno.
    23 stycznia 2012 09:57 Dada
  • Rewelacyjny tekst. Jest Pan w coraz lepszej formie. Dobrze, że są jeszcze dziennikarze w Polsce. Szacunek.
    23 stycznia 2012 07:48 Gratulacje
  • wołacz po czesku - Pane Palikote! Pozdrawiam Pana Redaktora.
    23 stycznia 2012 01:12 po czesku
  • Bardzo dobre. Bardzo dziękuję. Natomiast ciekawostką wydaje się przychodzące tu powtórnie na myśl hasło, że prawda zawsze w końcu zwycięży. Oczywiście - i teraz tutaj, i zawsze prawi (sic) ludzie wierzyli w to, i ostatecznie najczęściej mieli rację. Ale nie bez znaczenia jest, by tak rzec, latencja tej prawdy i tego jej wychodzenia na jaw. Np. prawda o mordzie w Katyniu "wyszła" dalece później, niż została poznana (był nawet tekst o tym w jednym z ostatnich URz). Czyli no tak: wyszła na jaw, zwycięstwo!, ale wyszła tak późno, że pozostaje tym, dla których jest etycznie ważna, dopominać się jej potwierdzenia u drugiej strony (tu: sowietów), tak jakby trzeba było dodatkowo o nią jeszcze walczyć. Ale w t y m momencie reakcja na tę wyszłą prawdę daje ju inne, nieświeże efekty. Przykładów pewnie jest dużo, a wracając do katastrofy 10.04., to latencja prawdy nabiera (wskutek socjopatycznych działań pseudorządu obecnego) takich rozmiarów, że całe miliony Polaków już nie są tą prawdziwą prawdą zainteresowane. No więc - prawda niech zwycięża, ale niech też zwycięża możliwie szybko. Bo każda kolejna chwila nieprawdy, napęczniała największą choćby nadzieją na prawdę, daje jednak złe skutki. Za tekst powtórnie dziękuję.
    23 stycznia 2012 00:52 know-one
  • Genialnie smutny tekst. Dziękuję.
    22 stycznia 2012 23:42 jm
1 2 3 4 5 ... »

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Cytat

Dziś wiemy, że partia Ruch Palikota nie powstała w Sali Kongresowej, dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska.(…) Wszystkie akcje, które Janusz Palikot wykonywał i wykonuje do tej pory, mają przykryć problemy, które Donald Tusk ma z rządzeniem. Mariusz Grzegorczyk, jeden z działaczy Ruchu Palikota, którzy przeszli do SLD

Wasze Głosy

  1. Nihil novi (sub Sole Peru), Okowita
  2. Kotecka niewinna, korupcyjne kłamstwo obalone, Okowita
  3. Muzeum Gejostwa odwiedza sypialnię filozofa, Łukasz Rogowski
  4. Wasze listy do redakcji, kfeu
nasze serwisy